wtorek, 26 lutego 2008

Lęki


To iż nie mogę zapomnieć wypadku Filipa bierze się podobno z tego m.in że uważam że to moja wina.Tak to prawda,tak myslę.Bo to ja dałam mu tego batonika,którym się zaksztusił,to ja jako matka powinnam przewidzieć że coś takiego może się wydarzyć.Ponadto wierząc w reinkarnację i prawo karmy ciąglę się zastanawiam czy to jego zła karma czy moja mogła wpłynąć na to co się wydarzyło.Nasze istnienia są ze sobą połączone a więc i nasze karmy również.Jeśli to tylko efekt moich przeszłych a może i terazniejszych niezbyt chwalebnych uczynków? Ciągle się boję że jak zrobie coś zle to odpowie za to mój syn,to przez jego cierpienie ja zostanę ukarana.chciałabym czasami tego nie analizować,nie zastanawiać się jaką lekcja miało to byc dla nas? Po porstu chciałabym żeby ktos mi powiedział "tak się po po prostu dzieje,nie mamy na to wpływu"-no i oczywiście żebym jeszcze w to uwierzyłam.
Od wypadku Filipa obsesyjnie sprawdzam czy oddycha jak śpi,ciągle śpimy razem.Każda jego choroba powoduje u mnie rozstrój nerwowy.Tydzień temu w środku nocy pędzilusmy do szpitala bo złapał zapalenie krtani i miał problemy ze swobodnym oddechem-myślałam że osiwieję.Ile mogę wytrzymać?
Czasami obrazy z jego pobytu w szpitalu wracają do mnie,są jak migawki pojawiające się w ciągu dnia,nagle ....
Chciałabym zapomnieć,wymazać z pamięci jakby to się nigdy nie zdarzyło.
Postanowiłam spróbować uwolnić się ze swoim lęków poprzez afirmację.Pracuję nad sobą,muszę jesli chcęnie chcę przerzucać na moje dzieci moich obsesji i obaw.

Brak komentarzy: