No mam nadzieję że w końcu uda mi się napisać parę słów.Ostatnio albo nie miałam czasu aby się tym zająć albo wywalało mi neta już w trakcie pisania.Zniechęcało mnie to na jakiś czas.....ale podejmuje kolejna próbę.
Mama moja ukochana przyleciała do nas 11 lutego, była tydzien,troche krótko ale dobre i tyle.Filip na widok babci miał łzy w oczach i od razu wyciągnął do niej ręce.Jak się przykleił do niej na lotnisku tak nie odstępował jej na krok przez cały pobyt.Ja już nie istniałam.Nie żeby mnie to specjalnie zmartwiło,wręcz przeciwnie miałam w końcu troche czasu dla siebie i oddetchnełam też psychicznie od ciągle wiszącego mi na szyji bąbla.
Spędziliśmy ten czas, aktywnie zwiedzając okolice,która zresztą jest przepiekna i pełna atrakcji.Pogoda jak na Anglie była cudowna,słoneczna,ciepła, zero deszczu.
Parę zdjęc z naszych wojazy mozna zobaczyc w moim albumie na google-adres strony jest w linkowni:):
piątek, 22 lutego 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)