Znowu miałam przerwę w pisaniu,ale brakło zarówno czasu jak i chęci.Od dwóch tygodni mieszkamy w nowym miejscu,w Bushey,małe miasteczko pod Londynem.Wynajmujemy mieszkanie razem z zaprzyjaznioną rodzinką-Jagim,Adi i dwójką ich synów,Jaganatem i Sambą.Filip w końcu ma towarzystwo dzieci.Ciągle się urządzamy,Mieszkanie jest spore,piętrowe.Sa trzy pokoje na górze ,na dole kuchnia i salon.Pomalowalismy dom na jasne,ciepłe kolory,no oprócz mojego i wojtka pokoju bo u nas jest na ciemno oliwkowy,Jagi mówi że mamy kolor ścian jak w czołgu,więc jest czołgowo:)
Pomału zwiedzamy okolcie,mamy blisko do dwóch parków więc dzieciaki mają gdzie się wyszaleć.Do świayni również rzut beretem,ale jeszcze nie obczaiłam ile zajmie dostanie się do niej na nogach.Jeszcze zostało nam znaleśc jakiś basen dla Filipka i w miarę blisko przychodnię.Po mału się zadomawiamy.Czekam z utęsknieniem na ciepłe,słoneczne dni bo obecna pogoda działa na na mnie depresyjne i jestem apatyczna.Próbuję z tym walczyć ale z mizernym skutkiem,więc czekam na lepsze dni.....
sobota, 29 marca 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)