Wstałam dzisiaj bardzo pózno i dzień mi sie jakoś rozlewa między palcami.Usiadłam rano przed kompem i ciągle przed nim tkwię.Sciągam muzyke ,podczytuje wegedzieciaka i w między czasie ogarniam dom.Dobrze że moje dziecko kochane potrafi samo sie bawić,teraz buduje swoje konstrukcje z lego,pochłania go to całkowicie. Dzień dzisiaj bardziej słoneczny,trzeba to wykorzystać bo do końca tygodnia ma lać brr. Chyba wybiore sie dzisiaj na miasto zrobie jakieś zakupy dla Filipka,przyda mu się troche ciuchów na lato,które mam nadzieje zawita w Polsce w tym samym czasie co i my.
Słucham bajora,to plus braku wojtka obok mnie.On nie znosi tonu głosu michała,a ja uwielbiam jego tkliwy drżący głos:):)
Zakupy jak najbardziej sie udały.Ja jako typowa baba lubiąca zakupy mam po nich od razu lepszy humor.Chociaz notabene sobie nie kupiłam za wiele,tylko kolczyki i bransoletke w pieknym lazurowym kolorze w sam raz na wakacyjna porę. Opkupiłam za to młodego w ciuchy i bylismy w moim ukochanym angielskim lumpie.Za grosze kupiłam puzzle ,gry i parę książek dla młodego-będzie co robić w deszczowe dni.słucham hiszpanskich klimatów i nogi same rwą sie do tańca-brak tylko długiej zwiewnej spódnicy i goracej nocy gdzieś na plaży.Zostawiam to w sferze marzeń,teraz czas do kuchni coś ugotować-ech szara rzeczywistość:):)
poniedziałek, 8 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz