środa, 5 maja 2010

Harivenu znowu złapał zapalenie krtani.Tym razem jednak tylko szczekający poranny kaszel bez duszności.Przebieg lepszy i dłuższa przerwa między ostatnim razem ale martwi mnie że ta choroba ciągle wraca. Nie byłoby to problemem gdyby nie pojawienie sie niedługo maleństwa dla którego ten paskudny wirus byłby niebezpieczny. Ale mam nadzieję że kolejny raz jeśli ma być to zimą kiedy bobuś będzie większy. Z powodu choroby Harivenu drugi dzien nie byl w przedszkolu. Siedzi w domu i szaleje doprowadzając mnie do bólu głowy.Musze chyba zaostrzyć mu kary bo mnie gadzina nie słucha:);)
Dzisiaj było w maire ciepło więc zwerbowałam wojtka i poszlismy na spacer do miasta-40 minut w jedna strone teraz padam i zare muszę sie połozyć i dać odpocząc nogą. W drodze powrotnej uskubałam trochę bzu,pięknie mi teraz pachnie w pokoju:)

Brak komentarzy: