Wczoraj byliśmy u znajomej do której przyjechała w gości siostra z rodzinką. Jej jeden synek,ośmioletni jest po porażeniu mózgowym spowodowanym podaniem wadliwej szczepionki.Patrząc na nich byłam pełna podziwu jak świetnie sobie radzą a z drugiej strony wdzięczna przeogromnie Krysznie że Harivenu jest zdrowym chłopcem. Postanowiłam bardziej doceniać to co mam nie narzekać i cieszyć się że jesteśmy wszyscy zdrowi. Spotkanie z nimi umocniło mnie w przekonaniu że nie zaszczepię maleństwa w pierwszym roku jego życia.Całe szczęście żyjemy w kraju który daje mi możliwość wyboru.
Od paru dni miewam bóle głowy i ogólne osłabienie-zastanawiam się czy to czasem nie pani anemia ? W czwartek mam wizyte w szpitalu,licze że w końcu pobiorą mi krew do badań.
Od paru dni pogodę mamy wręcz jesienną -jest zimno,wietrznie i deszczowo.Harivenu po wczorajszych wygłupach na dworze wstał dzisiaj z katarem i kaszlem więc nie poszedł do przedszkola. Marze o ciepłej letniej pogodzie -brak mi słońca,ponadto ni emieszczę się już w swoje grubsze ciuchy.A kiedy będzie ciepło będę mogła nosić sukienki.Lato lato przybywaj!!!!
wtorek, 4 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz