Wczoraj zaprosiliśmy przyjaciół na degustację pierogową. Zrobiliśmy około 100 pierogów,Adi przyniosła pyszna sałatke jarzynową ja dodatkowo na deser zrobiłam halawę. Było pysznie i miło. Pogadaliśmy,pośmialiśmy sie i napełniliśmy po sam brzeg nasze brzuchy- takie uczty od czasu do czasu do dobra sprawa.
Dzisiaj byłam wyzbyta z wszelkiej energii.Nic mi się nie chciało co całkowicie psuło mój humor. Po południu poszłam na spacer,krótki ale owocny w lepsze samopoczucie i duży bukiet bzu.Teraz pięknie pachnie w pokoju. Wyjście na świeże powietrze wlało we mnie troche energii więc posprzątałam w domu. Maleństwo dzisiaj o wiele bardziej ruchliwe niż przez ostanie dwa dni. Harivenu dobrze znosi odwyk od wszelich słodkości,serków itp. Mam nadzieję że w końcu jego apetyt się poprawi-chociaz nadal jest tatkiem niejadkiem:);)
wtorek, 11 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz