piątek, 29 lutego 2008

Dekret miłości



Dekret ten czytam co wieczór.Jest bardzo piękny,warto go powtarzać

GŁĘBOKO W CENTRUM MOJEJ ISTOTY JEST NIEWYCZERPANA STUDNIA MIŁOŚCI.TERAZ POZWALAM TE MIŁOŚCI WYPŁYNĄĆ NA POWIERZCHNIĘ. NAPEŁNIA ONA MOJE CIAŁO, MÓJ UMYSŁ,MOJA ŚWIADOMOŚĆ, CAŁĄ MOJĄ ISTOTĘ I ROZCHODZI SIE ODE MNIE WE WSZYSTKICH KIERUNKACH I POWRACA DO MNIE POMNOZONA. IM WIĘCEJ MIŁOŚCI DAJE TYM WIĘCEJ MAM DO DANIA-JEJ ZASOBY SĄ NIESKOŃCZONE. POSŁUGIWANIE SIĘ MIŁOŚCIĄ SPRAWIA ŻE CZUJĘ SIĘ DOBRZE. JEST TO WYRAZ MOJEJ WEWNĘTRZNEJ RADOŚCI.
KOCHAM SIEBIE
DLATEGO Z MIŁOŚCIĄ TROSZCZĘ SIĘ O MOJE CIAŁO
Z MIŁOŚCIĄ KARMIĘ JE POŻYWNYM JEDZENIEM I NAPOJAMI
Z MIŁOŚCIA PIELEGNUJE JE I ODZIEWAM,A MOJE CIAŁO Z MIŁOŚCIĄ ODPOWIADA MI WIBUJĄCYM ZDROWIEM I ENERGIĄ.
KOCHAM SIEBIE
DLATEGO ZAPEWNIAM SOBIE WYGODNY DOM,TAKI,KTÓRY SPEŁNIA WSZYSTKIE MOJE WYMAGANIA I W KTÓRYM PRZYJEMNIE JEST BYĆ. NAPEŁNIAM POKOJE WIBRACJĄ MIŁOŚCI,ABY KAŻDY WCHODZĄCY, ŁĄCZNIE ZE MNĄ, CZUŁ TĘ MIŁOŚĆ I MÓGŁ SIĘ NIĄ KARMIĆ.
KOCHAM SIEBIE
MAM WIĘC PRACĘ KTÓRA SPRAWIA MI PRAWDZIWĄ RADOŚĆ I W KTÓREJ UŻYWAM SWOICH TWÓRCZYCH TALENTÓW I UMIEJĘTNOŚCI. PRACUJĘ DLA LUDZI Z LUDZMI KTÓRYCH KOCHAM I KTÓRZY KOCHAJĄ MNIE I DOBRZE ZARABIAM.
KOCHAM SIEBIE
ZACHOWUJE SIE WIĘC W KOCHAJĄCY SPOSÓB WOBEC LUDZI, BO WIEM, ŻE TO, CO DAJE, POWRACA DO MNIE ZWIELOKROTNIONE. PRZYCIĄGAM TYLKO KOCHAJĄCYCH LUDZI DO MOJEGO ŚWIATA,BO ONI SĄ ZWIERCIADŁEM TEGO, CZYM JESTEM JA
KOCHAM SIEBIE
DLATEGO WYBACZAM I CAŁKOWICIE UWALNIAM PRZESZŁOŚĆ I WSZYSTKIE PRZESZŁE DOŚWIADCZENIA I JESTEM WOLNY
KOCHAM SIEBIE
DLATEGO ZYJĘ CAŁKOWICIE I TERAŻNIJSZOŚCI, DOŚWIADCZAJĄC KAŻDEJ CHWILI JAKO DOBREJ I WIEDZĄC, ŻE MOJA PRZYSZŁOŚĆ JEST JASNA,RADOSNA I BEZPIECZNA,BO JA JESTEM UKOCHANYM DZIECKIEM WSZECHSWIATA I WSZECHŚWIAT Z MIŁOŚCIĄ TROSZCZY SIĘ O MNIE TERAZ I ZAWSZE
I TAK JEST NAPRAWDĘ
KOCHAM CIĘ

wtorek, 26 lutego 2008

Lęki


To iż nie mogę zapomnieć wypadku Filipa bierze się podobno z tego m.in że uważam że to moja wina.Tak to prawda,tak myslę.Bo to ja dałam mu tego batonika,którym się zaksztusił,to ja jako matka powinnam przewidzieć że coś takiego może się wydarzyć.Ponadto wierząc w reinkarnację i prawo karmy ciąglę się zastanawiam czy to jego zła karma czy moja mogła wpłynąć na to co się wydarzyło.Nasze istnienia są ze sobą połączone a więc i nasze karmy również.Jeśli to tylko efekt moich przeszłych a może i terazniejszych niezbyt chwalebnych uczynków? Ciągle się boję że jak zrobie coś zle to odpowie za to mój syn,to przez jego cierpienie ja zostanę ukarana.chciałabym czasami tego nie analizować,nie zastanawiać się jaką lekcja miało to byc dla nas? Po porstu chciałabym żeby ktos mi powiedział "tak się po po prostu dzieje,nie mamy na to wpływu"-no i oczywiście żebym jeszcze w to uwierzyłam.
Od wypadku Filipa obsesyjnie sprawdzam czy oddycha jak śpi,ciągle śpimy razem.Każda jego choroba powoduje u mnie rozstrój nerwowy.Tydzień temu w środku nocy pędzilusmy do szpitala bo złapał zapalenie krtani i miał problemy ze swobodnym oddechem-myślałam że osiwieję.Ile mogę wytrzymać?
Czasami obrazy z jego pobytu w szpitalu wracają do mnie,są jak migawki pojawiające się w ciągu dnia,nagle ....
Chciałabym zapomnieć,wymazać z pamięci jakby to się nigdy nie zdarzyło.
Postanowiłam spróbować uwolnić się ze swoim lęków poprzez afirmację.Pracuję nad sobą,muszę jesli chcęnie chcę przerzucać na moje dzieci moich obsesji i obaw.

sobota, 23 lutego 2008

Horoskopy

Pewna bardzo miła osóbka za pomocą chińskiego horoskopu próbowała znaleść odpowiedzi na nurtujące mnie problemy.Zwłaszcza na mój lęk rzed smiercią,ćiągłe myslenie ze coś złego stanie się mojemu synowi,obawy co do tego czy powinnam mieć teraz drugie dziecko.?

Mój horoskop

rok z owca
miesiąc o bawół
dzień d koń
godzina o tygrys

koncepcja z smok
życie d bawół
dekada m smok (do 33) potem m wąż
yin/yang zrównoważone z tendencja do yin

co do twojego pytanie to trudno orzec bez zwierzaków filipka. nie masz wybitnych panikarzy którzy nakręcaliby lęki nałogowo, choć owca nie jest od tego mimo wszystko wolna.

nie wiem czy nad młodym coś ciąży czy nie, to odrębna kwestia i u ciebie tego nie dojrzę, ale u ciebie widzę inna rzecz: sama masz zdolność wkręcania sobie (i innym) pewnych rzeczy a tu jest kilka ku temu możliwości.

po pierwsze koń ma cel a przy emocjonalnej owcy i najpewniej bardzo emocjonalnej relacji z synem (nawet nie od początku to już na pewno w czasie i po chorobie) Twoim celem jest najwyższe dobro Filipka. nie jest to niczym dziwnym, bowiem wszelkie kłopoty ze zdrowiem dzieci są przez wrażliwców bardzo emocjonalnie odbierane.

ale z racji tygrysa i smoka (smok w koncepcji) jest to też odbierane ambicjonalnie, bowiem choroba dziecka może świadczyć o nieudolności rodzica. oczywiście choroba dziecka nie świadczy o takiej nieudolności ale wewnątrz Ciebie jest takie, świadome lub podświadome, przekonanie. dobrze by zatem było zabrać sie za nie, a wtedy łatwiej będzie się odnaleźć.

owca jest zmienna i rozbrykana zatem myśli przelatują jej przez głowę nie tylko szybko ale i z niemałym łoskotem skrzydeł. ma to swoje jasne strony ale i ciemne. jeśli pozwolisz którejś z nich sie zadomowić to koń niechcący może potraktować je jako cel i do nich dążyć. jeśli to pozytywna idea to tylko dobrze, gorzej jeśli to lęk. zatem warto popracować nad myślami i ich galopem, bowiem może on być zarówno bardzo konstruktywny jak i destrukcyjny. to tylko od ciebie zależy.
druga strona galopu myśli jest taka, że taki galop burzy stabilizację bawoła. ogólnie owca i bawół raczej średnio sie dogadują, stąd tez może ci towarzyszyć sporo sprzecznych emocji: z jednej strony potrzeba stabilizacji ale z drugiej ewakuacja na myśl o nie bo sie kojarzy ze stagnacją. z jednej strony pęd ku pięknu i sztuce ale z drugiej ku praktyczności i zaradności.
owcę i bawoła niełatwo pogodzić ale na szczęście koń będzie umiał to zrobić: jest wystarczająco praktyczny by się z bawołem dogadać ale z drugiej strony ceni wolność zatem i owca będzie mogła znaleźć porozumienie.

zatem nastaw swój cel na zdrowie, szczęście i rozwój a koń oba zwierzaki pchnie we właściwym kierunku


Horoskop Filipka

rok d kogut
miesiąc w koń
dzień d świnia
godzina d małpa

koncepcja w kogut
życie d królik
dekada o koń next(od5) m wąż
yin/yang zrównoważony z tendencją do yang


zatem tak:
co do pierwszych wątpliwości: tak filipek jest bardzo podatny na wypadki ale to tylko i wyłącznie z powodu jego dynamicznej natury. nie dość że ciekawska małpa co to wszystko dotknie, wszędzie wlezie i spokojnie w miejscu nie usiedzi to jeszcze do 5 roku życia dekada konia zatem wybitnie będzie szedł najkrótszą drogą do celu. efekt taki, że jego ciekawość będzie dosłownie, szybko i najkrócej jak to możliwe realizowana, zatem jako rodzić lepiej miej oczy dookoła głowy

po 5 urodzinach trochę się zmieni ale jak to już od ciebie zależne bowiem wejdzie w dekadę węża a to spowoduje, że będzie spełniał twoje oczekiwania. zatem jeśli uwierzysz że jest dynamiczny, kłopotliwy i wiecznie ma kłopoty to taki zostanie na kolejne 10 lat. już nie tyle z natury ale z powodu spełniania twoich oczekiwań (w tym przypadku lęków).

zatem choć twoje obawy mają pewne odzwierciedlenie w jego dynamicznej naturze, to jednak twoje podejście do sprawy jest nie mniej ważne jeśli nie bardziej: bowiem przy jego kogutach (skłonnych z natury do brawury oraz dogmatycznych) jeśli uwierzy w twoje lęki możesz być pewna ze będziesz miała wiele potwierdzeń, że masz sie o co martwić. bo kogut to jedyne zwierze które samotnie stanie do walki przeciw całej armii jeśli tylko sprawę uzna za godną takiej brawury. a nawet nie tak, bowiem w oczach koguta to nie brawura tylko zwykła odpowiedzialność. rzecz jasna tylko w oczach koguta.

ma w sobie wiele drzewa a to powoduje, ze jest bardzo kreatywny zatem bardzo ważne byś znalazła mu źródła rozładowania tej aktywności bowiem jeśli będzie w nim wzbierać samoistnie kiedyś filip może cie bardzo zaskoczyć, nawet za bardzo.

zatem po pierwsze sama popracuj nad swoimi lękami, by nie dawać mu niebezpiecznej pożywki, po drugie pozapisuj go nie tylko do przedszkola ale jeszcze na różne zajęcia.

filipek mimo swej bardzo dynamicznej natury ma też delikatną i wrażliwą świnkę i jeśli ją widzisz możesz mieć obawy o niego, jednak koń, małpa i kogut wielokrotnie przebijają ja swymi temperamentami, zatem o przedszkole sie nie bój, świetnie sie tam odnajdzie a i część swej niezmierzonej energii pozostawi

on bardzo potrzebuje towarzystwa, ludzi, uwagi.


co do drugiego dziecka to bym sie wahała patrząc w zwierzaki, przynajmniej dopóki nie uporządkujesz kwestii swoich lęków i nadmiarów energetycznych filipka. (jeśli są nieujawnione to jeszcze bardziej bym sie martwiła, gdyż to kiedyś wybuchnie) Filip potrzebuje niemałej uwagi. małe dziecko niestety odwróci ja od niego a to może spowodować,z e bezie chciał zwrócić na siebie uwagę a przy jego temperamencie kierunek jest dość jasny niestety. z drugiej strony u filipka jest świnka zatem zakocha sie w dzidziusiu jeśli tylko sam nie poczuje sie odsunięty (patrz: mama pozbywa sie lęków, filip ma mnóstwo zajęć a i mama ma czas dla filipa) zatem jeśli uporządkujesz siebie wewnętrznie do tej pory to rodzeństwo może być ciekawym pomysłem. jesli jednak nie uporządkujesz to może być tylko wzmocnieniem wszystkich obaw, lęków i niestety nawet ich materializacją.

jeśli się uporasz z lękami a z filipkiem nawiążesz fajne relacje (takie oparte na zaufaniu, nie tylko wzajemnym ale i do świata w ogóle) to po jego 5 urodzinach rodzeństwo może być fantastycznym pomysłem, teraz jednak lepiej mieć oczy dookoła głowy
_________________

piątek, 22 lutego 2008

Pobyt mamy

No mam nadzieję że w końcu uda mi się napisać parę słów.Ostatnio albo nie miałam czasu aby się tym zająć albo wywalało mi neta już w trakcie pisania.Zniechęcało mnie to na jakiś czas.....ale podejmuje kolejna próbę.
Mama moja ukochana przyleciała do nas 11 lutego, była tydzien,troche krótko ale dobre i tyle.Filip na widok babci miał łzy w oczach i od razu wyciągnął do niej ręce.Jak się przykleił do niej na lotnisku tak nie odstępował jej na krok przez cały pobyt.Ja już nie istniałam.Nie żeby mnie to specjalnie zmartwiło,wręcz przeciwnie miałam w końcu troche czasu dla siebie i oddetchnełam też psychicznie od ciągle wiszącego mi na szyji bąbla.
Spędziliśmy ten czas, aktywnie zwiedzając okolice,która zresztą jest przepiekna i pełna atrakcji.Pogoda jak na Anglie była cudowna,słoneczna,ciepła, zero deszczu.
Parę zdjęc z naszych wojazy mozna zobaczyc w moim albumie na google-adres strony jest w linkowni:):

piątek, 8 lutego 2008

nie mam pomysłu na tytuł

U nas póżna noc,ja jak zawsze nie śpię.Dopiero nocą mam czas tylko wyłącznie dla siebie.Filipek słodko śpi(dzisiaj wyjątkowo usnął sam bez asysty mamy),a Wojtek w pracy.Co prawda wpada co jakiś czas do domu,zwykle żeby coś przekąsić no ale też często żeby sie przytulić do zony:)Dlatego też lubię trochę jego pracę:)
Dzisiaj miałam kolejną lekcję angielskiego i mam wrażenie że robię w końcu postępy.Tylko jedno co sprawia mi trudność to przemóc sie i zacząć mówić.Mam pietra,najłatwiej,kiedy ktoś coś zagaduje do mnie powiedziec;I'am sorry I don't speak English.Tchórz ze mnie....
W poniedziałek przylatuje do nas na tydzień moja mama.Bardzo się cieszę,nie widziałyśmy się 3 miesiące.Cieszy mnie najbardziej świadomośc jaką radość sprawi jej spędzenie troche czasu z Filipusem.No i ważne żeby młody nie zapomniał babci z Polski:):)Oki zmykam spać,młody wstanie o 8 rano a ja będe nie przytomna.

poniedziałek, 4 lutego 2008

Trochę faktów

Filipek urodził się 20 czerwca 2005 roku o godzine 9 57. Przyszedł na swiat w szpitalu w Szczecinie w wyniku cesarskiego cięcia wykonanego na moim brzuchu.On ma pepek pamiatkę po zyciu płodowym ja bliznę powyżej spojenia łonowego na dodatek krzywą:):)
Ze wzgledu na to że urodził sie miesiąc wcześniej niż było w planach,ważył 2080 g i miał 48 cm długości- był tak maleńki że bałam się go brać na ręce o kąpieli to wogóle nie było mowy.
Ale co najważniejsze był zdrowy,dostał 10 punktów w skali Apgara( mój chłopak!!!) i po tygodniu chodzenia po szpitalu w koszuli w której było mi widać zarówno tyłek jak i powiększone laktacją piersi wrócilismy w końcu do domu.A to parę zdjęc małego pikaczu:







Pierwszy ząbek pojawił się jak Filipus miał 7 miesięcy i w tym samym czasie zaczał siedzieć.



Od 8 do 13 miesiąca zycia zwiedzał swiat raczkujac-potrafił sie przemieszczac szybko jak błyskawica:)


Pierwszy krok jak miał rok i miesiac-lipiec 2006 rok.Tera filipus ma 2 lata i 7 miesecy i wyrasta na fantastycznego faceta.