niedziela, 5 grudnia 2010

Szukam przyjaźni, takiej szczerej ,prawdziwej. Czasami myślę że już ją znalazłam,że rozumiem się z kimś bez słów, że nadajemy na tych samych falach. A później okazuje się że moje rozumienie przyjaźni jest inne aniżeli osób których uważam za swoich przyjaciół. Postanowiłam przestać szukać, przestać za wszelką cenę znaleść kogoś kto mnie polubi czy pokocha.Tracę energię na oczekiwania, nie dostaję nic w zamian i to mnie frustruje. Chodzę później smutna z poczuciem że to ze mną jest coś nie tak. Postanowiłam skupić się na tych którzy są mi najbliżsi na rodzinie i na przyjaciołach sprzed lat. Nie widuję ich już bo mieszkają gdzie indziej ale w dobie internetu łatwiej o kontakt. Chcę dbać o to co mam ,dalej to pielęgnować i być otwartą na to co przynosi kolejny dzień. Ale mam dosyć masek kłamstw i obłudy Od dzisiaj będę otwarcie mówiła co mi przeszkadza i co mnie boli. Kto to wytrzyma ten okaże się prawdziwym przyjacielem

wtorek, 11 maja 2010

Wczoraj zaprosiliśmy przyjaciół na degustację pierogową. Zrobiliśmy około 100 pierogów,Adi przyniosła pyszna sałatke jarzynową ja dodatkowo na deser zrobiłam halawę. Było pysznie i miło. Pogadaliśmy,pośmialiśmy sie i napełniliśmy po sam brzeg nasze brzuchy- takie uczty od czasu do czasu do dobra sprawa.
Dzisiaj byłam wyzbyta z wszelkiej energii.Nic mi się nie chciało co całkowicie psuło mój humor. Po południu poszłam na spacer,krótki ale owocny w lepsze samopoczucie i duży bukiet bzu.Teraz pięknie pachnie w pokoju. Wyjście na świeże powietrze wlało we mnie troche energii więc posprzątałam w domu. Maleństwo dzisiaj o wiele bardziej ruchliwe niż przez ostanie dwa dni. Harivenu dobrze znosi odwyk od wszelich słodkości,serków itp. Mam nadzieję że w końcu jego apetyt się poprawi-chociaz nadal jest tatkiem niejadkiem:);)

Naturalne maseczki

Owocowy peeling


Wygładza i odżywia cerę- stosować raz w tygodniu

Zmiksować połówke kiwi,pomarańczy i grejpruta. Dodać ,wcześniej namocozne we wrzątku, 2 łyżki płatków owsianych. Wszystko wymieszać i nałożyc na twarz. Masować skóre przez 2 minuty-następnie zmyć ciepła perzegotowaną wodą.

Miód dla cery dojrzałej

Ujędrnia skórę

Wymieszać 2 łyżeczki mąki pszennej z 1/2 szklanki mleka. Dodać następnie 1 łyżkę miodu i łyżeczke oliwy z oliwek. Nałożyć na twarz na 15 minut. Zmyc ciepłą przegotowaną wodą.


Maseczka dla stóp

Rozgnieść na gładką masę 1 obrany owoc awokado i 1 banana. Papke nakładamy na stopy,owijamy je folią wkładamy skarpety i zostawiamy na 20 minut.

Odżywiająca maseczka z jabłka

Odżywia,regeneruje i oczyszcza

Obrane jabłko ścieramy na tarce o drobnych oczkach,mieszamy z twarożkiem i oliwą.Nakładamy na twarz po 20 minutach zmywamy letnią wodą.

Nawilżająca maska

Regeneruje przesuszony naskórek

Obrać ze skórki ogórka i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.Dodać 2 łyżki tłustek smietanki. Nakładamy papkę na twarz na 15 minut,następnie zmywamy przegotowaną wodą.

piątek, 7 maja 2010

Wczoraj byłam na wizycie w spzitalu. Oprócz standardowego zmierzenia ciśnienia i wielkości brzucha pobrano mi krew ( po raz drugi w tej ciązy) i co było największą niespodzianka zrobiono usg aby zobaczyć jak się sprawuje moje łozysko. Na dzien dziejszy wszystko jest w porządku. Za miesiąc mam mieć kolejne usg a więc na szczęście wzięto na powaznie pod uwage moje problemy z pierwszej ciąży. Moje obawy odnośnie bólu pachwin i krocza zostały skwitowane króŧkim to normalne,nie ma się czym martwić. Więc się nie martwię. Wczoraj byłam ze znajomymi w parku i po takim dość sporym spacerku lewdo wieczorem chodizłam tak bardzo bolały mnie pachwiny. Dzisiaj postanowiłam wyluzować i za dużo nie łazić i jest o niebo lepiej. Zaczełam odchaczać w kalendarzu dni do terminu porodu-czas mógłby szybciej lecieć. Szukam na internecie chusty do noszenia niemowląt,jestem ogromnym laikiem w tej kwestii i nie wiem na co się zdecydować. Mam jeszcze trochę czasu mam nadzieję że coś znajdę.

A to ja w 28 tyg

środa, 5 maja 2010

Harivenu znowu złapał zapalenie krtani.Tym razem jednak tylko szczekający poranny kaszel bez duszności.Przebieg lepszy i dłuższa przerwa między ostatnim razem ale martwi mnie że ta choroba ciągle wraca. Nie byłoby to problemem gdyby nie pojawienie sie niedługo maleństwa dla którego ten paskudny wirus byłby niebezpieczny. Ale mam nadzieję że kolejny raz jeśli ma być to zimą kiedy bobuś będzie większy. Z powodu choroby Harivenu drugi dzien nie byl w przedszkolu. Siedzi w domu i szaleje doprowadzając mnie do bólu głowy.Musze chyba zaostrzyć mu kary bo mnie gadzina nie słucha:);)
Dzisiaj było w maire ciepło więc zwerbowałam wojtka i poszlismy na spacer do miasta-40 minut w jedna strone teraz padam i zare muszę sie połozyć i dać odpocząc nogą. W drodze powrotnej uskubałam trochę bzu,pięknie mi teraz pachnie w pokoju:)

wtorek, 4 maja 2010

Wczoraj byliśmy u znajomej do której przyjechała w gości siostra z rodzinką. Jej jeden synek,ośmioletni jest po porażeniu mózgowym spowodowanym podaniem wadliwej szczepionki.Patrząc na nich byłam pełna podziwu jak świetnie sobie radzą a z drugiej strony wdzięczna przeogromnie Krysznie że Harivenu jest zdrowym chłopcem. Postanowiłam bardziej doceniać to co mam nie narzekać i cieszyć się że jesteśmy wszyscy zdrowi. Spotkanie z nimi umocniło mnie w przekonaniu że nie zaszczepię maleństwa w pierwszym roku jego życia.Całe szczęście żyjemy w kraju który daje mi możliwość wyboru.
Od paru dni miewam bóle głowy i ogólne osłabienie-zastanawiam się czy to czasem nie pani anemia ? W czwartek mam wizyte w szpitalu,licze że w końcu pobiorą mi krew do badań.
Od paru dni pogodę mamy wręcz jesienną -jest zimno,wietrznie i deszczowo.Harivenu po wczorajszych wygłupach na dworze wstał dzisiaj z katarem i kaszlem więc nie poszedł do przedszkola. Marze o ciepłej letniej pogodzie -brak mi słońca,ponadto ni emieszczę się już w swoje grubsze ciuchy.A kiedy będzie ciepło będę mogła nosić sukienki.Lato lato przybywaj!!!!

sobota, 1 maja 2010

majowo

Pogoda dzisiaj z przewagą deszczu, ale w powietrzu czuć zapach wiosny. Na krzakach zaczyna zakwitać bez,niedługo będzie go można zrywac do wazonów. Ponieważ aura nie sprzyjała harcom na placu zabaw razem ze znajomą i jej trzylatkiem poszliśmy do małpiegu gaju.Nazywa się to miejsce parents paradise ale myśle że ze względu na poziom hałasu jaki robiom tam dzieciaki oraz to że jak już raz tam dziecko wejdzie to nie można go wygnać do domu bardziej adekwatna byłaby nazwa parents hell:)) Ale dzieciakiom oczywiście się bardzo podobało.- a to najważniejsze Plusem dla nas matek jest to że można bezpiecznie zostawić je na wspólnej zabawie i na spokojnie sobie pogadać.
Jestem dzisiaj trochę zmęczona moim dzieciakiem bo gada ciągle nawet na chwilę nie zamyka mu się buzia.Czasami brak mi cierpliwośći żeby odpowiadać na wszystkie pytania i ponadto odrobina ciszy jest tym o czym marzę.

Ponadto postanowiłam popracowac nad jego dietą bo nie jest doskonała,to raz,a dwa straszny z niego niejade. Ostatnie trzy dni były odrobine lepsze jeśli chodzi o obiady ale jeszcze nie jest to jeszcze poziom mnie zadowalający. Mam zamiar trochę zmodyfikowac naszą kuchnię tylko czasami brak mi zapału.Lenia mam ostatnio ogromnego.

piątek, 30 kwietnia 2010

Pierwszy dzień w szkole

Dzisiaj Harivenu był pierwszy dzien w szkole. Byłam z niego bardzo dumna ale i z drugiej strony zaniepokojona czy da sobie radę. Wrócił szczęśliwy więc myślę że pierwsza próba poszła dobrze. Podoba mi się sytem panujący w Gurukuli. Dziecko nie musi od razu iść na ful time. Starają się stopniowo przyzwyczajać dzieciaki do nowej sytuacji,oszczędza to maluchom wiele stresu i niepotrzebnych łez. Ponadto szkoła składa się z małych grup dzieci.W tej grupie w której jest Harivenu jest około 8 dzieciaków i wszystkie się znają z przedszkola.

Moje maleństwo w brzuchu jest dzisiaj bardzo spokojne,kopie mnie rzadko i dyskretnie.

wtorek, 27 kwietnia 2010

wiosennie

Dzisiaj pogoda była przepiękna,słoneczko świeciło mocno,dlatego po południu wybraliśmy się z Harivenu do parku. Przyszła Kisiori z dzieciakami później Jagi z chłopcami,dzieciaki się wyszalały Zwłaszcza mój młody. Ciągle się na coś wspinał,z czegoś skakał biegał co zakończyło się wielkim guzem na łuku brwiowym bo przywalił w zjeżdżalnię i lekko zdartym łokciem. Wygląda łobuzersko:)
Maleństwo w brzuchu tez chyba zadowolone z ciepła bo dzisiaj wyjątkow bryka przez cały dzień,ciągle czuje jego kopniaki i przeciągnięcia.Jest to cudowne uczucie chiałabym go tak wyraźnie czuć codziennie,wtedy chociaż jestem spokojna.musze jutro zrobić liste rzeczy które już mam dla bobka a które jeszcze trzeba będzie kupić.Ponadto sprzedałam dzisiaj kolejne kolczyki bardzo się z tego cieszę. Musze się zebrac i zrobić ich więcej i czek ana mnie kolejna robótka szydełkowa tym razem żaba.

A tutaj wklejam moje etui na komórkę


27 tydzień ciąży

Już tyle czasu mineło od dnia kiedy dowiedzieliśmy się że będzie z nami drugi bobek.Ciąża przebiega bez problemów Dolegliwości jakich doświadczam to bóle pachwin kiedy dużo pochodzę.A aktywna jestem sporo bo taka moja natura.Ograniczenia w tej kwestii wynikające z ciąży sa dla mnie dużym wyrzeczeniem. Odliczam dni do porodu bo chciałabym małego mieć już przy sobie. Prawdopodobnie będzie to facet,przynajmniej tak powiedział mi ginekolog kiedy byłam w Polsce( Był to 15 tydzień ciąży) Jest prawdopodobieństwo że będzie dziewczynka ale generalnie jesteśmy nastawieni na kolejnego mężczyznę. Harivenu cieszy się na myśl o bracie. Pomału kompletuję wyprawkę.Część rzeczy kupuje część dostałam od znajomej.Mam juz parę ciuszków,wóżek ,łóżeczko,fotelik samochodowy,pieluchy,ręczniki,chustę i nosidełko oraz kocyki.zbieranie rzeczy dla bobka to wielka radocha chyba dla każdej kobitki:) A w 27 tygodniu ciązy wyglądam tak




piątek, 23 kwietnia 2010