niedziela, 7 czerwca 2009

pitu pitu baju baju

Dawno nie pisałam ,jak zwykle brak mi systematyczności.Dotyczy to wielu dziedzin mojego życia.Ech czasami brakuje mi słów do siebie samej.No ale wystarczy tego biczowania siebie. Co u nas nowego? W zasadzie nic,a jednak wewnątrz mnie wewnatrz mojej rodziny ciągle zmiany,doznania,uczucia i powody do radości.Dzisiaj wojtek poleciał na 10 dni do Polski-co akurat powodem do szczęscia nie jest.Zosytalismy z Harivenu sami,na dodatek młody przeziebiony no i pogoda za oknem mało ciekawa.Przez to że tak szaro,deszczowo i burzowo dzisiaj miałam całkowity marazm umysłowy.Dzień minął na obijaniu się,ale raz na kiedys nie zaszkodzi.

Parę dni temu po raz pierwszy w życiu podjęlam się wyrzeczenia-nie jadłam 5 dni.Byłam z siebie cholernie dumna chociaż wytrzymałam krócej niż planowałam.Pierwszy dzień głodówki minął bez problemów,bo miałam jeszcze zapasy:) Nastepnego dnia rano wydzielające się toksyny dały o sobie znać w postaci bólu głowy ,drżenia całego ciała i ogólnego osłabnienia.Udało mi sie jednak zwlec z łózka i w południe byłam w miare mobilna:) 4 dnia znowu miałam kryzys ale dopiero wieczorem.Kolejnego dnia zostałam jednak pokonana ,rozłożona na łopatki.Postanowiłam więc wyjść z głodówki.Zaczełam pić sok grejfrutowy(pycha,piję do dzisiaj codziennie) a wieczorem zjadłam lekką zupkę.Jak na piewrsze tego typu przedsiewzięcie nie było zle. Mój mąz oczywiście powalił wszystkich na kolana bo nie jadł ponad dwa tygodnie,schudł 10 kg ale patrząc z jakim zamiłowaniem wrócił do jedzenia myślę że szybko nadrobi zaległości :):)

Czekam aż młody zaśnie.Wypuszczę shakire żeby trochę pobiegała,w przytulę naszą świnke i obejrzę jakiś film.Jutro postaram się cos napisać.Czas nadrobił zaległości.Dobranoc

Brak komentarzy: